Dlaczego nikt nie przesuwa Cię w prawo czyli jak szybko ogarnąć swojego Tindera

W obecnych czasach, gdzie internet stanowi naturalną i nierozłączną część naszego życia, nie ma nic dziwnego w poznawaniu ludzi przez internet. Tyczy się to rozmawiania z nieznajomymi w ogóle jak także poszukiwań „tej drugiej połówki”.

Na świecie każdego dnia poprzez Tindera paruje się ponad dwadzieścia pięć milionów osób. Tak, jak w rzeczywistości pozainternetowej, jedni cieszą się większym, inni mniejszym powodzeniem. Mniejsze zainteresowanie w aplikacji nie jest jednak zwykle spowodowane czynnikami, które wpływają na to, czy z Tobą porozmawiam w rzeczywistości, ale są uwarunkowane głupimi błędami popełnianymi już na poziomie tworzenia i prezentacji naszego profilu. Na tym polega poznawanie ludzi w internecie – widzimy ich profil; zdjęcie, podstawowe informacje i na bazie tego podejmujemy decyzje o kontakcie.

Dziwi mnie jednak, że mnóstwo osób korzystających z tego typu aplikacji (Tinder to tylko jedna z kilku) nie ma pojęcia o tak oczywistym mechanizmie. Postanowiłem więc wypytać znajomych, dlaczego przesuwają w lewo oraz sam sprawdziłem, jak szeroka jest skala tego problemu (dokumentując rzecz jasna to sobie pięknie screenami).

Jeśli zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego nikt na Tinderze (oprócz tych profili bez twarzy), nie przesuwa Cię w prawo, oto kilka powodów.

Gdzie jest Twoje zdjęcie?!

No właśnie, te profile bez twarzy. To także problem mający miejsce na Facebooku, ale i problem „bycia w sieci” w ogóle.

Skoro chcesz funkcjonować w internecie powinieneś pogodzić się z końcem anonimowości. Czasy, w których nie można było nikogo wyśledzić (a przynajmniej było o wiele trudniej), bezpowrotnie minęły. Myślisz, że jesteś anonimowy, bo nie masz konta na Facebooku? Błąd. Facebook ma przygotowany Twój profil ducha. Myślisz, że nikt nic o Tobie nie wie? Błąd. Google zna wszystkie Twoje preferencje (zakupowe, zainteresowania, wyszukiwania, a nawet gust muzyczny czy filmowy).

Brak-twarzy

Wyliczać można długo. Jednak czy tego chcesz czy nie, każdy Twój ruch tutaj pozostawia ślad. I to, czy jest do niego przypisana Twoja twarz, jest akurat najmniej istotne. Właściwie jeśli chodzi o bezpieczeństwo, nie ma po co „chronić jej” przed internetem. Lepiej zadbaj już o dane, które, świadomie lub mniej, udostępniasz codziennie.

Zresztą, gdy ostatnio robiłem na Facebooku czystkę, na pierwszy ogień wylecieli właśnie ci wszyscy znajomi, którzy nie mieli profilówek z własnym ryjem. W rzeczywistości nie chodzisz chyba po mieście z naklejonym na ryju plakatem Gangu Albanii. Facebook, Twitter, Instagram czy Tinder to portale społecznościowe. Mam nadzieję, że coś Ci to mówi.

Zdjęcie masz ale… z filtrem

Nie mam nic przeciwko używaniu filtrów. O ile z instagramowym badziewiem nie jestem w stanie żyć w zgodzie, o tyle rożne aplikacje fotograficzne, od Snapseeda poczynając, na VSCO Cam kończąc, oferują całkiem przyzwoity poziom edycji i korzystając z nich z wyczuciem faktycznie można nieco poprawić swoje zdjęcia.

Tutaj mam jednak na myśli filtry ze Snapa. To jakaś totalna plaga. Dorosłe, często bardzo ładne kobiety… z uszami i psim językiem na twarzy. Ja wiem, że dla niektórych to jedyna deska ratunku, ale zapewniam – lepsze efekty serio da pokazanie własnej Twarzy. Nawet jeśli ma to być selfie, będzie ono lepsze niż fota ze Snapchata lub brak zdjęcia w ogóle.
Masz na zdjęciu snapowe uszy? Nie licz na to, że ktoś potraktuje Cię poważnie.

Snapchat na twarzy

Zdjęcie masz ale… twarzy brak

Kolejnym trendem, którego nie można pominąć, jest zasłanianie twarzy na zdjęciu telefonem. Pewnego razu, gdy zapytałem jedną z drugą, dlaczego zasłaniają twarz telefonem i czy mają inne zdjęcia, dostałem w odpowiedzi, że nie twarz była ważna na tym zdjęciu oraz, że innych zdjęć nie mają.

Jeżeli nie jesteś w stanie zrobić zdjęcia w którym zamiast ryja masz najnowszego największego iPhone’a (bo w tym trendzie tylko iPhone’y wchodzą w grę, innymi telefonami pewnie wstyd się zasłaniać), to ja się nie dziwię, że przesuwają Cię tylko w lewo. Skoro aplikacja pokazuje zdjęcie, na podstawie którego (w kombinacji z zainteresowaniami) osoba po drugiej stronie ma się z Tobą zmatchować, nie licz na to, że ktokolwiek zrobi to widząc iPhone’a. Jestem głęboko przekonany, że drugiej osobie zależy bardziej na tym, żeby wiedzieć czy przypadkiem nie masz wąsów, a nie jaki masz telefon.

ZDJĘCIE MASZ ALE… z przyjaciółką/ przyjacielem

Która z Was to Ty? Z którym z Was mam (nie)przyjemność rozmawiać? Wierz mi, jeżeli wzbudzacie wątpliwości, nikt nie przesunie Cię wprawo. A dwie osoby na jednym zdjęciu to wystarczający powód żeby mieć wątpliwość.

Przyjaciółka na zdjęciu
Jak widać niektórzy umieją też w combo

Instagram

Na koniec chciałbym jeszcze dodać jedną bardzo ważną informację. Musisz wiedzieć, że gdy już podłączysz do Tindera Instagrama, to choćbyś nie miał zdjęcia profilowego, zakrywał twarz czy ustawiał wspólne zdjęcie ze znajomymi, wiedz, że obczaję Twojego Insta. Wejdę tam i sprawdzę, kim jesteś. Zobaczę, jak rzygasz po imprezie i inne takie. Wiedz, że nie tylko jak tak robię.

Instagram
Co się zobaczy na Instagramie to się już nie odzobaczy. Bez względu na to jaki grzeczny profil prezentujesz powyżej.

Mam nadzieję, że teraz zmienisz co nieco w swoim profilu i następnym razem będzie już inaczej niż na gifie poniżej. A może z Twoim profilem wszystko w porządku i to Ty przesuwasz w lewo? Daj znać w komentarzu, z jakich jeszcze powodów to robisz!