Jacek? To przecież imię! czyli jak zostałem zbanowany przez Zuckerberga

Był rześki zimowy poranek. Siedziałem wtedy na porannych zajęciach w telefonie na Facebooku i nagle zostałem wylogowany.

Pomyślałem, że to błąd, w końcu takie błędy się zdarzają. Nie pierwszy raz coś komuś nie działa, przesuwa się wygląd na fanpage’u, ktoś ma inne ułożenie Menedżer reklam itd. Facebook testuje co, mimo że wkurzające, jest bardzo rozsądne. Jednak gdy spróbowałem się na nowo zalogować dostałem w twarz formularzem potwierdzenia danych osobowych.

Ban od Zuckerbarga 1

Dane oczywiście grzecznie potwierdziłem. Przecież nie mam nic do ukrycia. Ja to ja. Jednak Mark stwierdził, że „Zuckerberg” jest spoko, ale jak, do cholery, można nazywać się „Jacek”?!”

Dał mi więc bana raz jeszcze. Tym razem poważniejszego. Jak się okazało, musiałem udowodnić, że dane, które potwierdziłem są prawdziwe i wysłać do nich skan dowodu. Czy to mądre czy nie, bez tego po prostu nie odblokują Ci konta (jeśli ktoś bardzo się uprze, istotne dane tj. choćby numer dowodu można spokojnie zasłonić dla bezpieczeństwa i Cię puszczą).

Według instrukcji od teraz, aby nie było kolejnych problemów musiałem posługiwać się danymi z dowodu, a więc przez jakiś czas miałem na Facebooku nie dwa, ale trzy imiona ಠ_ಠ

Ban od Zuckerberga 2

Na rozwiązanie całej tej sprawy na szczęście nie czekałem jakoś długo – w ciągu kilku godzin konto było z powrotem aktywne. Obyło się bez pisania do „kogoś zaprzyjaźnionego z Facebooka” czy innych kombinacji. Później, żeby wrócić do dwóch imion jak dawniej (zmianę danych przez ustawienia miałem już „za karę” nieaktywną) wystarczyło utworzyć zgłoszenie w pomocy Facebooka. Po kilku dniach profil wrócił do normy.

Dlaczego tak się stało?

Dlaczego taka sytuacja w ogóle miała miejsce? Możliwe są dwa powody. Oba równie prawdopodobne.

W ostatnim czasie Facebook działa bardzo intensywnie w zakresie usuwania fałszywych profili, tj. takich, z nieprawdziwymi danymi osobowymi, znanymi osobami na zdjęciach profilowych (zamiast własnej twarzy) czy pieskowymi filtrami ze Snapchata. Było to widać szczególnie w ostatnich miesiącach, gdy na Instagramach znanych osób liczba obserwujących drastycznie spadła.

Drugi powód – ktoś mnie zwyczajnie podpieprzył, że jestem nieprawdziwy. Ot, ludzka życzliwość.

Czy moje życie z imiennym nazwiskiem różni się od życia ze zwykłym nazwiskiem? Przypuszczam, że niespecjalnie. Przy czym jeśli ma się do tego sporo dystansu czasem jest zabawnie.

Skomentuj