Człowiek na scenie – mikrofon w dłoni – beznazwiska.pl

Introwertyk na scenie

Przeszło dziesięć lat występuję. W mniejszym lub większym stopniu, na większych i mniejszych scenach, solo i z zespołami. Nigdy za tym szczególnie nie przepadałem. Jestem introwertykiem. Czy introwertyzm jest jednak problemem w występowaniu publicznym? Żadnym.

To normalne

Introwertyzm nie polega na byciu kompletnie aspołecznym. Osoby introwertyczne normalnie rozmawiają z ludźmi, chodzą po mieście i potrafią się śmiać. Serio, bycie introwertykiem nie oznacza bycia odludkiem, chodzącą depresją czy jakimś smutnym gościem. Introwertyk może być tak samo zabawną, otwartą i wartościową osobą, co ekstrawertyk. Jego zachowanie nie jest też jakimś przejawem wstydu przed ludźmi czy występowaniem przed grupą.

Jako introwertyk potrafię współżyć z ludźmi w społeczeństwie, nie mam problemu zarówno ze spotkaniami ze znajomymi, jak i z nieznajomymi czy z nauczeniem się kawałka i zagrania go przed pewną liczbą osób na widowni, albo poprowadzenia warsztatów fotograficznych.

Występowałem w ten sposób mnóstwo razy i zasada jest prosta – im więcej występujesz tym bardziej oswajasz się ze sceną i staje się ona dla Ciebie całkiem normalna. Im więcej ludzi spotkasz, w im większej ilości różnych sytuacji się postawisz – tym łatwiej będzie Ci w przyszłości.

I nie zależy to od poziomu Twojego introwertyzmu czy ekstrawertyzmu. Owszem możesz spotkać introwertyków bardziej wycofanych, nieśmiałych czy po trochu zamkniętych w sobie. Jednak taka nieśmiałość, czy strach przed publicznością nie jest wyznacznikiem introwertyzmu. Każdy początkowo czuje się nieswojo stając przed publicznością. Wynika to raczej z nieznanej wcześniej sytuacji lub nowości miejsca, niż z introwertyzmu danej osoby.

Wrażliwość

Kluczowa jest tu kwestia wrażliwości. To z niej wypływa potrzeba analizy i obserwacji świata. Dla introwertyka ważny jest bowiem czas spędzony z sobą. Czas, w którym może pomyśleć, zastanowić się, podjąć decyzje. Czas, w którym nikt mu nie przeszkadza. Introwertyk po prostu patrzy wgłąb siebie.

Nie znaczy to jednak, że jest egoistą – nie ma z tym nic wspólnego. Posiada jednak tendencję do analizowania siebie i swojego otoczenia oraz głębokich przemyśleń. Czerpie radość i energię z tego świata wewnętrznego. Nie lubi skupiać na sobie uwagi, a przebywanie z innymi ludźmi przez dłuższy okres, w pewnym sensie zabiera z niego tę energię, dlatego ciągłe towarzystwo jest dla niego męczące (co nie znaczy, że go nie lubi). Ja np. zdecydowanie bardziej wolę rozmawiać z ludźmi jeden do jeden niż w dużej grupie.

I choć może się to wydawać dziwne, jest całkiem normalnym i naturalnym zachowaniem. Wielu filozofów, twórców czy naukowców było nazywanych smutasami czy dziwakami tylko dlatego, że po prostu patrzyli wgłąb siebie, myśląc, wymyślając i obmyślając. Oczywiście nie jest tak, że ekstrawertyk nie może tego robić, ale ma po prostu nieco mniejsze skłonności w tym kierunku.

Spójrz na Michała Góreckiego, typowego ekstrawertyka. Gęba mu się nie zamyka, gdy dasz mu suba na fejsie, to nic innego już na feedzie nie zobaczysz; jest głośny, ekspresyjny i spontaniczny. A teraz spójrz na bloga Marty Dziok i spróbuj znaleźć różnicę.

Każdy jest inny

Nie chcę, żebyś pomyślał, że jest tylko jeden wzór introwertyzmu, czy jakieś konkretne i jedyne jego objawy. U mnie objawia się w ten sposób. U Ciebie lub u kogoś z Twoich znajomych może objawiać się inaczej. Można być bardziej lub mniej introwertycznym. Chociaż wydaje mi się, że większość ludzi znajduje się gdzieś pośrodku. Jednoczenie odnoszę wrażenie, że w każdym jakaś cząstka introwertyzmu, tak samo jak w każdym gdzieś jakaś cząstka ekstrawertyzmu. Po prostu jedna z nich będzie u Ciebie przeważać.

Ważne jest także, żeby nie próbować na siłę uczenia introwertyków bycia ekstrawertykami. Pozwólmy rozwijać się jednym i drugim, ponieważ jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Ponadto, jeśli dasz się rozwijać introwertykowi, nie będzie miał on późniejszych problemów, z którymi często się spotykamy (stereotypowa wizja introwertyka), którym zaprzeczałem na początku.

Nie każmy im dostosowywać się do ogółu jednakowego społeczeństwa. Pozwólmy ludziom być sobą, rozwijać się, mieć własne zdanie, własny wybór, a nawet własne błędy – pozwólmy innym mieć własne życie. Gdy to zrobimy, sami się zdziwimy jak potrafią oni myśleć, jak potrafią mówić i jak piękne rzeczy potrafią tworzyć ci całkiem normalni, ale żyjący nieco bardziej wewnątrz ludzie. Bo to, że ktoś teraz jest nieśmiały, nie chce zabierać głosu i nie rwie się do sceny, nie znaczy wcale, że nie ma nic do powiedzenia, że się nie rozwinie i że jeszcze nas nie zaskoczy.

Jako, że nie popieram tu niczego żadnymi materiałami naukowymi poświęconymi introwertyzmowi a to, co piszę, jest oparte na moich przeżyciach i odczuciach, polecam chociaż dodatkowe obejrzenie materiałów Krzyśka Gonciarza i Włodka Markowicza, którzy w całkiem logiczny i zrozumiały sposób przybliżają ten temat lub poszperanie w internecie (jest na ten temat sporo materiałów). U każdego z nas introwertyzm występuje bowiem nieco inaczej, dlatego warto się im przyjrzeć i zyskać trochę szersze spektrum wiedzy na temat introwertyków i introwertyzmu.

Skomentuj

Comments are closed here.