Czego prawdopodobnie nie wiesz o Facebooku czyli dlaczego warto lajkować i jakie są tego konsekwencje

Myślałem, że to oczywiste, ale łapię się na tłumaczeniu tego po raz kolejny. I to nie mojej mamie, ale nawet swoim rówieśnikom, co dla niektórych może wydawać się zaskakujące. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z podstawowych mechanizmów działania serwisu którego używają od wielu lat. I to bez względu na wiek, jak niektórym mogło się wydawać.

Często ma bowiem miejsce następujący scenariusz. Spotykam kogoś znajomego (nazwijmy go Krystianem):

– Cześć, byłem ostatnio na Twoim blogu. Bardzo mi się spodobała ta ostatnia recenzja. Świetny wpis!

– O, miło że śledzisz. Ale… hm, nie widziałem Twojego lajka pod wpisem na fejsie.

– No, nie dałem, a po co miałbym?

– Jak to po co?

– Skoro przeczytałem to po co mam jeszcze lajkować?

– Żebym wiedział, że przeczytałeś, że Ci się podobało…

– Przecież Ci to mówię.

– Tak, ale te setki tysięcy czytelników naraz mi tego nie powiedzą.

– No ale skoro ja mówię, że wpis był super, to reszta czytelników na pewno też tak uważa. Poza tym wiesz, że ja czytam wszystkie Twoje teksty.

– Krystian, ja nie wątpię. Ale zostawiając lajka pokazujesz też innym – nie tylko mi – że Ci się podobało. Chyba nie powiesz, że mówiąc to mi, informujesz automatycznie ludzi wokół.

– No fakt, ale mi wcale nie zależy na tym, czy oni wiedzą, że coś mi się spodobało czy nie.

– To lajkuj dla siebie.

Lajkować dla siebie? Już wyjaśniam. Wszystko po kolei.

Gdy widzisz treść, którą Ci się podoba – lajkujesz. Musisz jednak wiedzieć, że dzieje się wtedy kilka rzeczy. Można je podzielić na wpływ like’a względem twórcy, Twoich znajomych i Ciebie samego.

Like dla twórcy

Za każdym razem, gdy oglądasz filmik, zdjęcie, czy czytasz ciekawy tekst, na który wszedłeś z fejsa, możesz być pewien, że stworzyły go konkretne osoby. Zależy im na tym, żeby poznać czytelników, a często także ich opinie na temat odbieranej Twórczości.

Jeśli treść, którą dostajesz, Ci się podoba, zostawiaj im feedback, jeśli nie w postaci komentarza, to właśnie w postaci like’a. Oczywiście to, ile osób odwiedziło mojego bloga, mogę sprawdzić w statystykach, ale dobrze jest po prostu wiedzieć, że Ty wiesz, że ja wiem, że właśnie Tobie tekst przypadł do gustu.

Like dla znajomych

Lajkując daną treść dajesz także znać swoim znajomym, że jest to coś wartego ich uwagi. Skoro Tobie się podobało, to im też może się spodobać, dzięki czemu mają szansę zapoznać się z materiałem, który normalnie mógłby ich ominąć.

Po co trzymać fajne rzeczy tylko dla siebie? Poza tym, im więcej osób zareaguje na danego posta, tym więcej osób go zobaczy. Tak już działa Facebook – pompuje popularne treści w górę timeline’u.

Oczywiście jeśli chcesz, żeby na pewno ich to nie ominęło i identyfikujesz się z tym, co przeczytałeś/ obejrzałeś (niepotrzebne skreślić) zawsze możesz taki materiał udostępnić.

Wydawać by się mogło, że mówię o oczywistościach. Ale odnoszę wrażenie, że dla niektórych osób kliknięcie lajka to wydarzenie życiowe, a co dopiero napisanie komentarza czy udostępnienie.

Like dla siebie

Jest jednak jeszcze jeden aspekt lajkowania. W zasadzie ważniejszy od dwóch wcześniej wymienionych. W końcu możesz nie lajkować niczego dla mnie, nie lajkować też dla swoich znajomych. Ale powinieneś lajkować dla siebie.

Sam przez ten rok rozdałem prawie siedemnaście tysięcy reakcji (w tym 13,5 tysiąca samych lajków). A nie przebieram w lajkach dlatego, że wiem o ich kształtowaniu mojego Facebooka. Działa tu stara polska zasada jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. W końcu Mark ma na pewno jakieś polskie korzenie. Każdy człowiek sukcesu na świecie ma.

Ile lajków i reakcji rozdałem w tym roku – beznazwiska.pl

Jak to możliwe i jak to działa?

Po prostu – takimi prawami rządzi się Edge Rank. Jest to algorytm Facebooka, dzięki któremu nie jesteś zalewany falą tysięcy nieinteresujących Cię (wg. Facebooka) postów Twoich znajomych i stron, które kiedyś polubiłeś.

Przez cały czas, od początku założenia konta Facebook zbiera bowiem informacje o Twoich lajkach – zarówno jeśli chodzi o fanpage’e jak i lajki dane konkretnym postom stron i znajomych.

Edge Rank przez cały ten czas uczy się Ciebie, Twoich preferencji i zainteresowań. Jego zasadza działania jest prosta. Im więcej danego rodzaju treści polubisz tym więcej go dostaniesz.

Przykładowo:

im więcej lajkujesz gifów z kotami tym więcej będziesz dostawał:
a) gifów (format)
b) treści rozrywkowych (tematyka ogólna)
c) kotów i treści ze zwierzętami (tematyka szczególna)

Jakiś czas temu pojawiły się nawet nieoficjalne informacje, że Facebook śledzi nawet użytkowników, którzy nie mają założonych na nim kont, i tworzy im profile widma, żeby – gdy ci zdecydują się kiedyś założyć konto – połączyć gotowe zainteresowania z ich nowym profilem.

Myślałem, że działanie podstawowego algorytmu, na którym od lat opiera się Facebook jest oczywiste, ale przestało mnie już dziwić za każdym razem, gdy ktoś – szczególnie w moim wieku – nie jest tego świadomy.

Problem spowodowany tą niewiedzą jest taki, że zdecydowana większość użytkowników portalu Zuckerberga nie jest świadoma działania jego algorytmów i rozdaje lajki bezmyślnie.

Dochodzę wręcz czasem do wniosku, że o takich podstawowych zasadach działania internetu (bo, nie oszukujmy się, dla wielu osób „internet” oznacza Facebooka, a czasem jeszcze ewentualnie Google) powinno się uczyć w szkołach, zamiast napieprzania żółwiem Logo Komeniusza.

Mam nadzieję, że trochę Ci rozjaśniłem. A teraz idź na fejsa i rozdawaj lajki hojnie, według tego co chcesz widzieć.

Chyba, że jest już za późno i masz teraz na feedzie niezły śmietnik, będący konsekwencją Twoich bezmyślnych klików. Na to na szczęście też jest rada. Niedługo napiszę także o tym, jak go posprzątać. Stay tuned.

Skomentuj