Nasza mała grawitacja czyli o Polakach w kosmosie i kobietach-robotach

Ta cała jesień wcale nie jest taka zła, jak się wydaje. Kolejny rok bowiem obfituje już ona całkiem niezłą polską produkcję filmową. Tym razem spotkamy się już z jej kolejnymi odsłonami.

 

Mowa o „Legendach Polskich”. Twórcy wspierani przez Allegro prezentują kolejne filmy od jakichś dziesięciu miesięcy. Śmigały mi wcześniej raz po raz po feedzie, ale myślałem, że to jakaś kolejna reklama. No i teraz, przy okazji premiery kolejnego „sezonu” zainaugurowanego przez drugą część legendy o Twardowskim pt. „TWARDOWSKY 2.0.” wreszcie znalazłem dla nich chwilę i nadrobiłem zaległe części.

Muszę przyznać, że jestem zdumiony ogólną realizacją projektu. Stoi on na zadziwiająco wysokim poziomie zarówno reżyserskim i technicznym. Biorąc oczywiście pod uwagę to, że nie jest on jakąś wysokobudżetową produkcją.

Twórcy podołali niełatwemu wyzwaniu i dali upust swojej kreatywności z niezwykle zadowalającymi rezultatami. Jestem im w stanie wybaczyć nawet efekty specjalne rodem z gier wideo. Przede wszystkim dlatego, że scenariusz napisany jest naprawdę ciekawie i zabawnie. W produkcji po prostu widać zaangażowanie i pasję z jaką tworzono tę serię krótkometrażowych filmów. Aż dziw bierze, że została stworzona w Polsce!

„Legendy Polskie” ukazują historie, które znamy z dzieciństwa w sposób zupełnie nowy, niż znaliśmy je dotychczas. Twórcy prezentują stare i powoli odchodzące w zapomnienie legendy w wersji odświeżonej – współczesnej – i z odpowiednią dozą dobrego poczucia i wyczucia humoru. Bez robienia z widza idioty, bez powtarzania „Hej, widzu, TO JEST DZISIEJSZY SZEWCZYK DRATEWKA A TO JEST ANALOGIA DO SMOKA WAWELSKIEGO”. Wszystko zrobione zostało przygotowane ze smakiem. No, może za wyjątkiem plastikowych wybuchów w „Smoku”, przy którym „Twardowsky 2.0.” (sequel „Twardowsky’ego” z zeszłego roku) i wypadł o niebo lepiej. Tak czy inaczej cała seria do tej pory pokazuje klasę i to na co stać obecnie ekipę filmową z fajnym pomysłem i kasą od sponsora.

Widać też, jak bardzo projekt stawia na polskość. Nie jednak w takim kontekście, do którego ostatnio się przyzwyczailiśmy. Polacy przedstawieni są tu jako zwycięzcy, ludzie mocni, którzy mają plan i realizują go z powodzeniem. Nie ma tu miejsca na martyrologię czy jakiś mesjanizm. Jest za to lokowanie Polski i Polaków w każdym możliwym miejscu.

Produkcja trafia w nienasyconą dotąd niszę i jest odpowiedzią na pewne zapotrzebowanie tego typu treści w polskim internecie i w Polsce w ogóle. Pokazuje odwagę, siłę, kreatywność i spryt polaków i opowiada o nich na miarę naszych czasów. No i promuje polską muzykę!

Legendy polskie – statek kosmiczny – beznazwiska.pl

Allegro wybiega tu trochę w przyszłość i ustanawia nową jakość reklamy. Jeśli tak ma ona wyglądać to trzymam kciuki i nie zazdroszczę konkurencji wysoko zawieszonej poprzeczki. Bo nie jest to jakaś nachalna reklama, a zrealizowane z klasą historie, podczas których skupiasz się na tylko na nich i po kolei zauważasz następne analogie do znanych legend.

To świetne posunięcie, w którym zamiast pokazać się tylko ze strony produktowej, wspiera się kulturę, myśli i kombinuje, jak dotrzeć do nas, do ludzi podłączonych do internetu i siedzących przed ekranami. Brawo dla pomysłodawców i wszystkich twórców. No i dla aktorów oczywiście!

Legendy Polskie – szatan – beznazwiska.pl

Czekam z niecierpliwością na „Operację Bazyliszek”, w którym poznamy Kołodzieja, jednego z ostatnich Piastów, który żyje współcześnie i nawet nie wie o tym, że jest przedstawicielem najstarszego rodu.

Skomentuj