Zmiany algorytmu na Facebooku i jak sobie z nimi poradzić

Jeśli chodzi o czystość newsfeedu, zawsze wyznawałem zasadę „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz”, jednak ostatnio coś zaczęło być bardziej niż nie tak. To, co obecnie dzieje się na Facebooku to absolutne zaprzeczenie idei „zbliżania do siebie” facebookowych znajomych.

Na moim newsfeedzie zaczęły pojawiać się wpisy z dawnych grup, strony, których nie śledzę od ponad sześciu lat i znajomi, z którymi od dawna nie wszedłem w żadną interakcję. Myślałem też, że udało mi się uporać z grami (wystarczy banować zarówno gry, jak i zapraszających) i bzdurnymi wydarzeniami (te wystarczy skutecznie olewać), jednak ostatnio bagienko wybiło ze zdwojoną siłą.

Kiedyś regularnie czyściłem swojego Facebooka i dbałem o to, co się na nim pojawia. Zasada była prosta – zobaczysz więcej treści, które na co dzień lajkujesz; wyświetlą Ci więcej tego, na czym spędzasz więcej czasu; pokażą więcej tematów, które najczęściej komentujesz, a w tym przede wszystkim przodującą rolę zajmą aktualizacje statusów znajomych, z którymi jesteś najbliżej (rzecz jasna według algorytmu).

Czy te zasady teraz się zmieniły? Nie. Jednak Facebook zaczął korzystać z algorytmu w nieco innej formie, stawiając na „bardziej wartościowe interakcje”. Oto powód, przez który Twój newsfeed jest ostatnio jedną wielką tablicą ogłoszeń.

Skoro to, co robiłem do tej pory już nie wystarcza – wszak w „aktualnościach” nie widzę już nawet postów, które mógłbym polajkować, czy dyskusji, które by mnie interesowały – uznałem, że moje dotychczasowe działania, wraz ze zmianą algorytmu, także należy zmienić. Jak to zrobić? Oto mój sposób na oczyszczenie swojego Facebooka po najnowszych zmianach algorytmu:

Na początek nowy porządek

Do tej pory obserwowałem właściwie wszystkich znajomych. Nowe zaproszenie, klik, jesteście znajomymi. Zasadniczo nikt się nad tym nie zastanawia, ale dodając do grona znajomych na Facebooku nową osobę, automatycznie dodajesz ją sobie do pewnego rodzaju listy subskrypcji.

Nic dziwnego jednak, że nie widzisz wszystkich update’ów. Facebook, choć w obecnej sytuacji to trochę ironiczne, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że bez pewnego rodzaju filtra algorytmu utonąłbyś w morzu nikogo nieinteresujących postów pisanych przez tysiące bliższych i dalszych znajomych.

 

Mało kto jednak wie, że dodając nowego znajomego, możesz wybrać na jaki poziom znajomości (tu: subskrypcji) wpuścisz go do swoich aktualności. W ten sposób informujesz algorytm o tym, jak bardzo dana osoba może przebijać się ponad innymi postami stron i znajomych nieoznaczonych jako „bliscy”.

Jeśli nie chcesz pomijać postów swoich znajomych, na których update’ach Ci zależy i których posty regularnie budzą Twoje zainteresowanie, możesz też dodatkowo „dopalić” takie wyświetlanie. Aby mieć pewność, że nie przeoczysz ich wpisów ustaw otrzymywanie powiadomień lub wyświetlanie aktualizacji statusów najpierw.

Wyświetlanie pożądanych aktualności najpierw

A co zrobić z kimś, kogo znasz, ale wręcz przeciwnie – niespecjalnie masz ochotę widywać codziennie jego statusy? Zdarza się przecież, że dostajesz zaproszenie od klienta biznesowego lub kolegi żony, czy dawnego znajomego, który pisze bzdury, i z którym, mimo że właściwie nie masz kontaktu, z różnych powodów głupio byłoby odrzucić jego zaproszenie.

Wystarczy, że w tym samym miejscu, gdzie możesz ustawić bliskich znajomych, zaznaczysz przy jego profilu, że jesteście „dalszymi znajomymi”.

A co z grupami i stronami?

Jeśli nie wiedziałeś o tej funkcji i masz teraz przed oczami setki znajomych, których chciałbyś nieco „uciszyć” uspokajam – nie musisz przebijać się po kolei przez tysiące profili i zaznaczać „jak blisko” się znacie.

Gdy podczas codziennego scrollowania zobaczysz  taki post, kliknij po prosty na trzy kropki w prawym górnym rogu posta i wybierz z listy odpowiednią pozycję. Do wyboru masz wstrzymanie jego aktualizacji na miesiąc lub całkowite wycięcie go z newsfeedu. Analogicznie działa twitterowy „mute” lub rozszerzenie ukrywające wszystkie posty z danym słowem (np. żeby uniknąć spoilerów).

Ukrywanie niechcianego znajomego lub strony z newsfeedu

To świetna funkcja nie tylko jeśli chodzi o znajomych czy fanpage’e, ale także o grupy (których nie chcesz opuszczać, ale jednocześnie nie chcesz widzieć dyskusji w swoich aktualnościach).

W ustawieniach grupy możesz co prawda odznaczyć wysyłanie powiadomień o postach na grupie, ale nie rozwiązuje to jeszcze sprawy newsfeedu. Aby pozbyć się z niego niechcianych dyskusji wystarczy skorzystać z tego samego menu, o którym pisałem powyżej i wybrać pozycję przestań obserwować użytkownika x, co w tym przypadku będzie tyczyło się całej grupy.

Cały ten proces z oznaczaniem i (nie)obserwowaniem znajomych to droga stosunkowo długa, ale skuteczna. Nie oczyścisz nią swojego Facebooka w jeden dzień, ale jeśli będziesz robić to sukcesywnie i niebawem sam sobie za to podziękujesz.

Wyłączyłem sobie tablicę

Można też wyłączyć walla całkiem, jednak nie widzę wówczas sensu z korzystania z Facebooka jako portalu społecznościowego. Próbowałem, ale szybko doszedłem do wniosku, że nie w tym rzecz. Nie chodzi przecież o to, żeby przeglądać Fejsa godzinami, ale traktować go totalnie użytkowo – szybko dowiedzieć się, co słuchać u znajomych i utrzymać z nimi kontakt.

Przez zmianę algorytmu, która nas dziś dotyka, Facebook chciał zwiększyć nasze zaangażowanie i postawić nacisk na relacje między użytkownikami i użytkownikami, zamiast – jak to było w ostatnim czasie – pomiędzy użytkownikami a stronami. Wyłączając aktualności (na wszystko jest wtyczka do Chrome’a) sprawiasz natomiast, że komunikacja ta staje się tylko jednostronna, co moim zdaniem przewraca ideę portalu społecznościowego, który bazuje na interakcjach międzyludzkich.

Żeby te były jednak możliwe, potrzebny jest pewien porządek. Bez niego sami zgubimy się w tym, co widzimy na swoich tablicach i żadne modyfikacje algorytmu tutaj nie pomogą.

Być może na Twoim koncie zmiana, o której piszę jeszcze się nie pojawiła – tym lepiej. Masz jeszcze chwilę na przygotowanie się na ten chaos. Ja swój sposób testuję, odkąd pojawiły się u mnie pierwsze oznaki facebookowych zmian i po kilku tygodniach odczuwam zdecydowaną poprawę.

Nie tylko nie marnuję czasu na scrollowanie zbędnych informacji, ale docierając do ograniczonej liczby osób, widzę treści, które faktycznie mnie interesują i niosą ze sobą wartość, na której mi zależy. Choć kategoryzowanie znajomych bliższych, dalszych, z powiadomieniami, czy wyświetlających się najpierw może brzmieć trochę szorstko, w rzeczywistości działa całkiem odwrotnie.

Algorytm to tylko kawałek kodu, którego zachowania nie rozumieją nawet pracownicy Facebooka (mają nawet specjalną komórkę skupiającą się nad badaniami tego, co robi i jakie decyzje podejmuje ich algorytm). Właśnie dlatego musimy pokazać mu co chcemy widzieć na naszych tablicach. To od nas samych zależy, jak bardzo Facebook będzie dla nas „społecznościowy”.